Znowu wizyta najlepszej koleżanki mojej córeczki i znowu jakaś odmiana naleśników. Od dawna myślałam o wypróbowaniu przepisu na amerykańskie pancakes, gdyby zaplanowała to wcześniej to kupiłabym do tego jagody, maliny lub truskawki... Ale dziewczyny nie narzekały i zajadały te inne naleśniki z syropem klonowym.
Troszkę nie wiedzieliśmy jak je jeść, ani to zwinąć ani złożyć... dziewczyny nie miały ochoty jeść sztućcami więc na końcu wyglądały bardzo słodko :)
Najważniejsze że smakowało i na pewno nie raz wypróbujemy.
Przepis zaczerpnęłam z Moje wypieki
Jest to blog Sylwii, czyli mój. Mieszkam w Holandii, mało aktywna jestem, ale blog to takie miejsce które ratuje moją pamięć...Gdyby dało się pamięć wymienić - byłabym chyba pierwsza w kolejce, bo moja jest beznadziejna.. Dlatego opisuję sobie gdzie byłam żeby kiedyś zobaczyć ile cudownych miejsc zwiedziłam :) Zapraszam do poznania mojego świata.
niedziela, 16 maja 2010
środa, 12 maja 2010
Sałatka ziemniaczana
Sałatka jak sałatka, napisze mi ktoś... Inny napisze że na zdjęciu widać jedną papkę to po co robić zdjęcie? A ja odpowiem że to niezupełnie taka tradycyjna sałatka jaką znamy, i że zdjęcie jest żeby było widać jaki smakowity sosik się robi z tego przepisu który chcę tu podać. Zapraszam :)
Przepis z ulotki ze sklepu (reklama serka Philadelphia)
Przepis z ulotki ze sklepu (reklama serka Philadelphia)
wtorek, 11 maja 2010
Murzynek z dodatkiem dżemu
Przepis pochodzi ze strony gotujemy.pl i jest autorstwa A.B. Mi pasował idealnie ze względu na popsuty mikser i bez dodatku oleju który często widzę w przepisach na to ciasto. Troszkę zmieniłam recepturę pomijając przyprawę do piernika której nie lubię i nie dodając rodzynek gdyż chciałam uzyskać takie ciasto jak robi moja mama a ona nie dodaje bakalii do murzynka.
Murzynek ten wychodzi cudownie puszysty i nie jest suchy, polecam :)
Murzynek ten wychodzi cudownie puszysty i nie jest suchy, polecam :)
poniedziałek, 10 maja 2010
Ryż z pieczarkami
Dla męża zrobiłam ryż z krewetkami ale ja i córka ich nie lubimy... ale uwielbiamy pieczarki za którymi z kolei mój mąż nie przepada, więc była idealna okazja by zrobić coś tylko pod nasze kubki smakowe :)
Ryż z krewetkami i warzywami
Miałam braki ryżu w naszym ostatnim menu a chciałam zrobić coś wyjątkowego mężowi, na troszkę chińską nutę... Mój mąż uwielbia krewetki więc gdy zobaczyłam ten przepis wiedziałam że muszę go wypróbować.
Mężowi smakowało, choć uznał że dwie marchewki to jednak było za dużo. Ja nie próbowałam, nie lubię krewetek...
Mężowi smakowało, choć uznał że dwie marchewki to jednak było za dużo. Ja nie próbowałam, nie lubię krewetek...
niedziela, 9 maja 2010
09 maja - Dzień Matki w Holandii
W Polsce jak wszyscy wiemy Dzień Matki jest 26 maja, w Niemczech 11 maja a w tym roku* w Holandii 9 maja, czyli dzisiaj :)
Moja kochana córeczka razem z całą swoją klasą przygotowała przed feriami (od 30 kwietnia do 9 maja) cudownie piękne pudełko na drobiazgi dla mamusi :) Plus piękna kolorowanka, uwielbiam jak używa dużo kolorów :) Do tego piękny list, napisany po holendersku ale z końcówką "Od Twoja Julcia", nie całkiem poprawnie ale czy to nie tym bardziej rozkoszne? Przecież ona w szkole nie uczy się naszego języka, troszkę w domu czyta po polsku (i po niemiecku) ale do tej pory nie pisze w naszym języku, więc ona pisze wszystko fonetycznie :) Aczkolwiek ma dopiero7 lat i od niedawna uczy się tutejszego języka dlatego nie chcę jej mieszać w głowie, poczekam aż będzie choć rok starsza :)
Na zdjęciu moja nowa szkatułka na biżuterię.
*z tego co doczytałam to w Holandii to święto jest ruchome i wypada zawsze w drugą niedzielę maja.
Moja kochana córeczka razem z całą swoją klasą przygotowała przed feriami (od 30 kwietnia do 9 maja) cudownie piękne pudełko na drobiazgi dla mamusi :) Plus piękna kolorowanka, uwielbiam jak używa dużo kolorów :) Do tego piękny list, napisany po holendersku ale z końcówką "Od Twoja Julcia", nie całkiem poprawnie ale czy to nie tym bardziej rozkoszne? Przecież ona w szkole nie uczy się naszego języka, troszkę w domu czyta po polsku (i po niemiecku) ale do tej pory nie pisze w naszym języku, więc ona pisze wszystko fonetycznie :) Aczkolwiek ma dopiero7 lat i od niedawna uczy się tutejszego języka dlatego nie chcę jej mieszać w głowie, poczekam aż będzie choć rok starsza :)
Na zdjęciu moja nowa szkatułka na biżuterię.
*z tego co doczytałam to w Holandii to święto jest ruchome i wypada zawsze w drugą niedzielę maja.
środa, 5 maja 2010
30 Kwietnia - Dzień Królowej
Troszkę spóźniony ten wpis ale najpierw muszę przeżyć coś sama żeby móc o tym pisać, a w końcu to było moje pierwsze takie święto. Uroczystości w moim mieście jakiś nie było, u nas wykorzystywali ten czas na sprzedaż zaległości domowych.W tym dniu każdy może sprzedawać wszystko bez płacenia podatków. Nie wiem oczywiście jak to jest z tymi co mają działalność handlową. Ale czy to ważne? Dla mnie najważniejsze było to że można było połazić wśród staroci, pogrzebać i pooglądać co też Ci ludzie mieli na strychu.
W Niemczech gdzie mieszkałam były takie targi co miesiąc od marca (jeśli pogoda pozwala, jeśli nie to od kwietnia) do września.Uwielbiałam te starocie, strasznie mi tego brakowało.
Zrobiłam parę zdjęć gdy to się zaczęło, ale chwilkę potem było tyle ludzi że tylko tłum mam na zdjęciach... Pokażę tylko jak to wyglądało...
W Niemczech gdzie mieszkałam były takie targi co miesiąc od marca (jeśli pogoda pozwala, jeśli nie to od kwietnia) do września.Uwielbiałam te starocie, strasznie mi tego brakowało.
Zrobiłam parę zdjęć gdy to się zaczęło, ale chwilkę potem było tyle ludzi że tylko tłum mam na zdjęciach... Pokażę tylko jak to wyglądało...
niedziela, 2 maja 2010
Szpinak z pomidorkami
Mamy świeży szpinak w kazdym sklepie, w ilościach takich że całe miasto na raz by się chyba najadło ;)
Do tej pory lubiłam tylko rozdrobiony, mrożony szpinak podany w taki sposób jak robi moja mama. Lecz postanowiłam wypróbować przepis z ulotki w sklepie. Świeży szpinak... Do tej pory robiłam taki szpinak tylko dla mojego męża, ale bez pomidorów. Do tej pory nie zastnawiałam się czy usuwać końcówki, w dużo przepisach piszą żeby usuwać ale mój mąż stwierdził że mam tego nie robić, on je lubi... Także zostawiłam... Ale tym razem chciałam spróbować świeżego szpinaku... więc usuwać czy nie?
Stojąc nad umywalką pełną szpinaku (robiłam z podwójnej porcji więc z 600g), zaczęłam usuwać... ale to jest taka praca ze szybko mi się odechciało... Zniechęcona tylko posprawdzałam czy nie ma jakiś zgniłych i to była cała moja praca...
Po zrobieniu z duszą na ramieniu patrzyłam na te ogonki i zastawiałam się... poczuję je czy nie? Przepis okazał się przepyszny, córka nie zjadła bo ona dalej woli mrożony :) Ogonków nie czuć, więc kobietki kochane przestańcie się męczyć ;)
Do tej pory lubiłam tylko rozdrobiony, mrożony szpinak podany w taki sposób jak robi moja mama. Lecz postanowiłam wypróbować przepis z ulotki w sklepie. Świeży szpinak... Do tej pory robiłam taki szpinak tylko dla mojego męża, ale bez pomidorów. Do tej pory nie zastnawiałam się czy usuwać końcówki, w dużo przepisach piszą żeby usuwać ale mój mąż stwierdził że mam tego nie robić, on je lubi... Także zostawiłam... Ale tym razem chciałam spróbować świeżego szpinaku... więc usuwać czy nie?
Stojąc nad umywalką pełną szpinaku (robiłam z podwójnej porcji więc z 600g), zaczęłam usuwać... ale to jest taka praca ze szybko mi się odechciało... Zniechęcona tylko posprawdzałam czy nie ma jakiś zgniłych i to była cała moja praca...
Po zrobieniu z duszą na ramieniu patrzyłam na te ogonki i zastawiałam się... poczuję je czy nie? Przepis okazał się przepyszny, córka nie zjadła bo ona dalej woli mrożony :) Ogonków nie czuć, więc kobietki kochane przestańcie się męczyć ;)
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Kuskus fakira
Nie mam pojęcia czemu się tak nazywa :) Przepis i nazwa pochodzi z gazetki wydawanej co miesiąc w markecie spożywczym Albert Heijn tu w Holandii.
Lubię kuskus na tyle że pomimo mojej niechęci do warzyw strączkowych postanowiłam sprawdzić ten przepis. Nie zawiodłam się, wyszło bardzo smaczne i to tak że nawet moja siedmiolatka która cierpi na ogólną niechęć do warzyw i owoców zjadła bez marudzenia (no dobrze, przyznaję... na początku marudziła ale jak spróbowała to przestała).
Lubię kuskus na tyle że pomimo mojej niechęci do warzyw strączkowych postanowiłam sprawdzić ten przepis. Nie zawiodłam się, wyszło bardzo smaczne i to tak że nawet moja siedmiolatka która cierpi na ogólną niechęć do warzyw i owoców zjadła bez marudzenia (no dobrze, przyznaję... na początku marudziła ale jak spróbowała to przestała).
niedziela, 25 kwietnia 2010
Ech... szkoda słów... Czyli skutki szczepienia.
Po ostatnim szczepienie wieczorem ręce mojej córeczki były w plamy, ale pomyślałam że poczekam, może się to do jutra (czyli do środy) poprawi. W środę wystąpiła gorączka i plamki zlały się w jedna plamę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)