Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 listopada 2014

Makaron z kolorowymi warzywami

Porcja dla dwóch osób plus jeden trzyletni maluszek ;)



wtorek, 19 marca 2013

Hiszpańska zupa z chorizo

Przepis ten wypatrzyłam w holenderskiej gazecie kulinarnej "Allerhande" wydawanej przez sieć spożywczą AH. Jako iż koleżanka polecała mi spróbować ciecierzycę a ta właśnie występuje w tej zupie, zaryzykowałam. Ogólnie holenderskie smaki mi jakoś nie podchodzą, nawet jak są z innych krajów, to jednak coś tam zawsze po swojemu zmieniają, już tak z paroma przepisami miałam, no ale na szczęście ten był inny, pyszny i sycący. Jestem osobom której daleko do szczupłości ale nawet mnie dwa talerze tej zupy wystarczyły za obiad, całej rodzinie smakowało i na pewno nie raz jeszcze zrobię, dlatego pomyślałam o wpisaniu tego przepisu na mojego, bardzo zaniedbanego bloga... Tu przynajmniej nie będę miała problemów ze znalezieniem w przyszłości tej pysznej zupy.

Jedno zastrzeżenie mam do tej zupy że jest dość tłusta... W przyszłości spróbuję ją zrobić bez chorizo a z jakąś mniej tłustą, ale pikantną kiełbasą.


piątek, 2 marca 2012

Biszkoptowy omlet na słodko

Gdy parę dni temu przeczytałam na Kwestia Smaku.com o tym omlecie to wiedziałam że muszę go zrobić, uwielbiam biszkopty a taka wersja ekspresowa po prostu kusi :)
Dzisiaj u mojej starszej córki spała koleżanka więc pomyślałam że to idealna okazja. Dziewczynom smakowało bardzo ale okazało się że dziewięciolatki które normalnie zjadają po dwa, trzy naleśniki, nie dają radę zjeść całego omleta, Dopiero gdy zjadłam swojego wiedziałam już dlaczego, one są bardzo sycące, dlatego idealne na śniadanie z czymś słodkim, u nas to były różne dżemy i bita śmietana.

Polecam :)






Przepis kopiuję od autorki:

Składniki na jeden omlet:
• 2 jajka
• mała szczypta soli
• 2 łyżki mąki pszennej
• kawałeczek masła


Białka oddzielić od żółtek. Mąkę przesiać do miseczki. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę na wysokich obrotach miksera, następnie zmniejszyć obroty na średnie i stopniowo dodawać wymieszane żółtka, cały czas ubijając (przez około pół minuty). Zmniejszyć obroty na minimalne i stopniowo (ale krótko, już tylko przez około 10 sekund) dodawać przesianą mąkę.
Od razu zacząć nagrzewać patelnię (z nieprzywierającą powłoką) o średnicy 18 - 20 cm na średnim ogniu przez około pół minuty. Na widelec nadziać kawałek masła i szybko posmarować nim dno i boki patelni. Resztę masła zabrać, patelnia ma być jedynie natłuszczona. Wyłożyć ubitą masę, zmniejszyć ogień na średnio-mały i smażyć omlet (bez przykrycia) przez około 2 - 3 minuty, aż omlet zacznie cichutko "skwierczeć".
Wówczas przełożyć omlet na drugą stronę (technika dowolna, od podrzucania poprzez przekładanie dwiema łopatkami i pomoc drugiej osoby, można też zsunąć omlet na talerz, przekryć odwróconą patelnią i ponownie odwrócić. Smażyć z drugiej strony przez około 1,5 minuty. Przełożyć na talerz, posypać cukrem pudrem i podawać z ulubionymi dodatkami.


Smacznego :)



wtorek, 28 lutego 2012

Danie z woka: tofu, szpinak i pieczarki z makaronem

Moja 9'cio letnia córka która bardzo ale to bardzo nie lubi zdrowych rzeczy (a już najbardziej warzyw i większości owoców) wymyśliła sobie że będzie kiedyś wegetarianką i mam jej coś zrobić z tofu bo ona musi się do niego przyzwyczaić. Zresztą mówi że jak byliśmy na urlopie w styczniu na teneryfie, że tam podawano niby tofu do kanapek i jej smakowało (nie wiem, jakoś nie widziałam a przynajmniej myślałam może że to coś innego ;) ), no ale skoro dziecko chce i akurat w gazetce ze sklepu był przepis z użyciem tofu to czemu nie...
Wprawdzie zaprzęgłam dziecko do pomocy, nie ma że mama wszystko sama zrobi a ona potem tego nawet nie ruszy ;) Dziecko najpierw marudziło bo akuratnie film oglądało (mamy teraz ferie) ale w końcu pomogła i po zjedzeniu stwierdziła że było pyszne, wprawdzie szpinak odsuwała jak mogła ale resztę zjadła :)

Ja szczerze napiszę że nigdy tofu nie jadłam i tak troszkę z duszą na ramieniu robiłam to danie, ale okazało się naprawdę smaczne :) Muszę więcej rzeczy w przyszłości wypróbować z tofu (aczkolwiek jako dodatek na kanapce wcale mi nie smakuje).



Porcja jest spora, zostało nam jeszcze na jutro.

Składniki:

  • 250 g chińskiego, jajecznego makaronu
  • 375 g tofu naturalnego
  • 2 łyżki ketjap manis
  • 2 łyżeczki sambal oelek
  • 5 łyżek oleju słonecznikowego
  • 250 g pokrojonych pieczarek
  • 450 g świeżego szpinaku 
Makaron ugotować wg. instrukcji na opakowaniu. Odcedzić i osuszyć ręcznikiem papierowym tofu. Pokroić tofu w kostkę. Przygotować marynatę z ketjap manis i sambal oelek i wymieszać to delikatnie z tofu. Odstawić. Poodrywać ogonki z liści szpinaku. 

Połowę oleju rozgrzać na patelni i przez 2 minuty smażyć pieczarki. Dodać porcjami szpinak i całość jeszcze 3 minuty razem gotować. Odsączyć na durszlaku z nadmiaru płynu.
Wlać na patelnię resztę oleju, dodać tofu z marynatą, smażyć przez chwilkę aż lekko zbrązowieje. Dodać szpinak z pieczarkami i makaron. Wymieszać razem.
Na stolę radzę postawić użyte do dania przyprawy gdyż jest to danie tak zrobione by mogły jeść je też dzieci, a my lubimy z mężem ostrzej dlatego na talerzu jeszcze troszkę dodałam sobie ketjap i sambal.

Życzę smacznego :)

niedziela, 12 lutego 2012

Schabowy w ziemniaczanej panierce.

Przepis zasłyszany od teściowej ponad dwa lata temu (a może i trzy?), lecz dopiero wypróbowany. I bardzo żałuję że tak długo czekałam, okazał się rewelacyjny :)
Jako iż jest to bardzo kaloryczna wersja, podawałam na obiad tylko z sałatką a i tak byliśmy syci, pomimo tego iż my jesteśmy z tych co muszą ziemniaki lub co najmniej ryż mieć do obiadu ;)
Zdjęcie zrobione dopiero w czasie posiłku gdyż wcześniej nie podejrzewałam ze to danie okaże się tak rewelacyjne...


Podaję w ilości na trzy osoby.

Składniki:

  • 3 kotlety schabowe
  • 4 ziemniaki
  • 1 mała cebula
  • 1 jajko
  • mąka ziemniaczana
  • sól
  • pieprz
  • słodka papryka w proszku
  • olej słonecznikowy do smażenia

Wykonanie:
Ziemniaki i cebulę obrać i zetrzeć na tarce na najdrobniejszych oczkach. Dodać do masy jajko, sól i pieprz oraz tyle mąki by masa była gęstsza. To w sumie masa jak na placki ziemniaczane więc chyba nikt z tym nie będzie miał problemu :)
Kotlety oprószyć solą, pieprzem i papryką. Zanurzyć w masie ziemniaczanej, ja nakładałam łyżką gdyż mało mi zostawało na kotlecie, i szybko kładłam na rozgrzany olej masą w dół a potem łyżką dokładałam na górę odpowiednią warstwę panierki. Piekłam najpierw na mocniejszym ogniu, potem na chwilkę zmniejszałam by mięso na pewno było dopieczone w środku. I tak z obu stron.

Smacznego :)

Proste, serowe fondue

Jak wiecie fondue to roztopiony ser z białym winem. Jako maniak serowy od zawsze marzę o spróbowaniu takowego lecz nie mam ochoty kupować sobie następnego grata do kuchni, i dlatego w domu nie mam okazji zrobić tego cuda. Do tej pory jedynie zupa serowa wynagradzała mi brak tego doświadczenia ;)
Lecz ostatnio w któreś telewizji śniadaniowej usłyszałam o prostej wersji tego dania, wprawdzie bez białego wina (ale kto zabroni nam je popijać przy degustacji? ;) ) ale za to osiągalnego małym i kosztem i nakładem pracy.

Zapraszam do spróbowania:


Składniki:


  • 1 opakowanie sera camembert w drewnianym opakowaniu 
  • bagietka lub inne ulubione pieczywo
  • pieprz
  • tymianek jeśli ktoś lubi
Zanim napiszę jak to cudo zrobić, dodaję radę przeczytaną gdzieś w internecie a która może się okazać przydatna: opakowanie sera musi być koniecznie zszywane metalowymi zszywaczami bo ponoć inaczej się rozklei od wysokiej temperatury.


No to wracamy do wykonania:


Ser rozpakowujemy, wyrzucamy papier, zostawiamy drewniany, górny krążek. Wkładamy do niego ser. Z sera obcinamy pleśń.Posypujemy go pieprzem i świeżym tymiankiem (ja nie lubię więc pominęłam). Wstawiamy całość do nagrzanego do 200 stopni Celsjusza piekarnika na około 10 minut.
Wyciągamy całość i tak w tym drewnianym opakowaniu podajemy.
To jest tak kaloryczne że wystarczyło na nasze dwie dorosłe osoby i córkę (9'cio letnią, młodsza jest za młoda na takie specjały) do śniadania.

Polecam i życzę smacznego :)

Red Velvet Cake

Ciasto to chodziło już za mną sporo czasu. W końcu zabrałam się poważnie za to by je zrobić i pierwsze co zrobiłam w tym kierunku to poczytałam które barwniki są lepsze. Na stronie Kotlet.tv Paulina pisała że lepsze są te w proszku więc takowe zamówiłam na allegro i gdy już je w końcu dostałam pozostawało wybrać przepis z dostępnych w internecie. tu wybór był prosty, bo gdy chodzi o ciasta to ja staram się być wierna Dorocie z mojewypieki.blox.pl gdyż jeszcze mi się nie zdarzyło by jakieś ciasto od niej mi się nie udało. Nawet specjalnie jakiś czas temu kupiłam sobie małą tortownicę, moja stara była o średnicy 28cm i jak dla mojej 3 osobowej (+niemowlę) rodziny to było za duże ciasta, więc nabyłam taką o średnicy 21 cm.
Przepis Doroty jest na foremkę 24 centymetrową ale już nie zmieniałam proporcji i uznałam że nadmiar utnę i wykorzystam jako ozdobę, co też zrobiłam :)
Przepis jest bardzo prosty, jedyną komplikacją jest to iż ciasto po podzieleniu na dwie części i przy pieczeniu dwa razy (mam jedną blachę i bardzo mały piekarnik) trzeba pamiętać by sodę wymieszaną z octem winnym dodawać przed samym wylaniem na blachę, a wiemy jak to różnie z pamięcią bywa. Ja na szczęście nie zapomniałam :)


Przepis pochodzi ze strony moje wypieki.blox.pl z moimi zmianami:

Składniki na ciasto:

  • 2½ szklanki mąki pszennej
  • 1¼ szklanki cukru
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 duże jajka
  • 1½ szklanki oleju słonecznikowego
  • 1 szklanka maślanki (lub kefiru, zsiadłego mleka)
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii  lub cukru waniliowego
  • 1 łyżka winnego octu (ja dodałam jabłkowego)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • barwnik w proszku
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Przygotować dwie tortownice o średnicy 24 cm: wyłożyć papierem do pieczenia, boki wysmarować masłem.*
Mąkę, kakao i sól przesiać do miski. Dodać cukier, wymieszać.
W drugiej misce jajka lekko roztrzepać widelcem, dodać oleju, maślanki, ekstraktu i wymieszać do połączenia (również widelcem).
Składniki suche przelać do składników mokrych, wymieszać widelcem na gładką masę (mieszając tylko w jedym kierunku). 
Dodać tyle barwnika by uzyskać zamierzony efekt. Ja dodałam pełną łyżeczkę i wyszło troszkę za ciemne. Kolor masy odpowiada kolorowi ciasta po upieczeniu.
Do szklanki wlać ocet, dodać sodę, wymieszać. Powstanie piana. Od tego momentu działać szybko - pianę wlać do ciasta, wymieszać. Ciasto podzielić równo między dwie tortownice.
Jeśli pieczecie na dwa razy, to sodę z octem mieszać i podawać na bieżąco, czyli do pierwszej części ciasta dodać tylko mieszankę pół łyżki octu i pół łyżeczki sody. To samo powtórzyć przed upieczeniem drugiego ciasta.
Piec w temperaturze 180ºC przez około 30 minut, lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Przestudzić w formie, wyjąć i całkowicie ostudzić.

Masa kremowa:
  • 600 g opakowania serka kremowego Philadelphia (takiego do smarowania chleba o smaku naturalnym)
  • 200 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 1¼  - 1½ szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii lub cukru waniliowego
W misie miksera utrzeć masło na puszystą i jasną masę. Dodawać stopniowo cukier, ucierając. Dodać wanilię, serek i zmiksować. Masę warto włożyć do lodówki na 30 - 45 minut do lekkiego stężenia.
Wykonanie:
Przestudzone ciasto przełożyć grubą warstwą kremu, boki i wierzch wysmarować kremem. Ja dodatkowo posypałam wierzch i boki okruchami ciasta które ucięłam by biszkopty nie były za grube (przypominam że ja piekłam w tortownicy o średnicy 21cm). 
Przechowywać w lodówce.
Smacznego :)
* jeśli nie posiadacie dwóch tortownic, należy upiec jeden blat po drugim; najlepiej przygotować ciasto, podzielić na 2 części i - co ważne sodę dodać do każdej dopiero przed samym pieczeniem.

wtorek, 1 listopada 2011

Pesto pietruszkowe i filet z kurczaka na bogato

Nie wiem dlaczego ale w tureckim sklepie natka pietruszki (ta prawdziwa, nie ozdobna) jest strasznie duża... już mrożę do zupy, ale jak potrzebuję świeżej to nie wiem co robić z resztą, więc przerobiłam przepis na pesto bazyliowe na pesto pietruszkowe, to zielone i to zielone ;)
Zdania na temat tego dania są w mojej rodzinie podzielone: mąż był zachwycony, córka nawet nie chciała tego spróbować a ja... no cóż... mi nie smakowało :( Może gdzieś popełniłam błąd, a może jednak wolę bazyliowe ;)
Za to filet z kurczaka na bogato był przepyszny i to zgodnie stwierdziła cała rodzina ;)

Zupa z pieczonym czosnkiem

Nigdy nie jadłam zupy czosnkowej a jako iż bardzo lubimy smak czosnku to przejrzałam przepisy na taką zupę zamieszczone w internecie i najbardziej spodobał mi się ten umieszczony przez Bajderke w serwisie mniammniam.com.
W sumie to ten czosnek pieczony w piekarniku pobudził moją wyobraźnię, choć po przeczytaniu że zupa jest z 50 ząbków czosnku miałam chwilę wątpliwości, ale krótką chwilę ;) Taką tylko żeby wstać, ubrać się i dokupić więcej czosnku ;)
Smak tej zupy całkowicie mnie zaskoczył, był tak doskonale delikatny i aromatyczny że zupełnie nas oczarował. I co ciekawe o ile dom nasiąka na parę godzin zapachem czosnku (trudno... czego się nie zrobi dla doznań smakowych) to od biesiadnika nie czuć czosnkiem, więc spokojnie można się delektować w towarzystwie.

W sumie smakowo podobna do francuskiej zupy cebulowej, mimo iż tutaj nie używa się wina do gotowania.

piątek, 28 października 2011

Kotlety mielone z papryką

Jako iż nie jesteśmy przyzwyczajeni do podgrzewanego jedzenia, zawsze staram się tak gotować żeby jedzenia wystarczyło tylko na jeden obiad (tylko zupy więcej gotuję bo potem jemy ją na obiad, kolację i śniadanie i na następny obiad już jej nie ma ;) ), a tutaj został nam hutspot. No ale dwa dni jeść całkiem to samo to już całkiem nie w moim stylu więc dziś zamiast dokupić kiełbasę zrobiłam holendersko-polski obiad i podałam tę wariację ziemniaków z wariacją kotletów mielonych ;)
Wyszło pysznie i kolorowo, co zobaczycie na zdjęciu. Aczkolwiek surowe były bardziej fotogeniczne więc wstawiam zdjęcie przed i po smażeniu.

czwartek, 27 października 2011

Hutspot - czyli coś z holenderskiej kuchni

Po ponad dwóch latach mieszkania w Holandii zjadłam w końcu coś co jest z tutejszej kuchni, czyli właśnie dzisiejszy hutspot.
Ogólnie tutaj ciężko o narodowe potrawy, gdyż kuchnia jest tak wymieszana smakami innych narodów że nawet rodowici Holendrzy mają problem z tym co jest "holenderskie". Zapytani odpowiedzą: stamppot, hutspot (obie najchętniej z rookworst, czyli tutejszą kiełbasą) i erwtensoep czyli grochówką. Poproszeni o podanie więcej potraw mają już nielada kłopot.
Podchodziłam sceptycznie do tego dania, bo sami przyznacie że wygląda nieciekawie ale smakuje rewelacyjnie :) Wspomniana w poprzednim poście moja wybredna co do warzyw córka (tak, ziemniaki to też jest "bee" warzywo) poprosiła o dokładkę :)


środa, 26 października 2011

Zupa gulaszowa

Dzisiaj dowiedziałam się że żeby zupa gulaszowa była "najlepsza na świecie" trzeba sproszkowaną paprykę podsmażyć na troszkę smalcu... W programie "Kuchenne rewolucje" pani Gessler tak powiedziała...
Ja nie wiedziałam, zresztą smalcu i tak nie mam więc zrobiłam po swojemu i cała moja rodzinka zachwalała, nawet moja marudząca, ale kochana, dziewięcioletnia księżniczka zjadła z zachwytem :) To chyba najlepsza ocena :)

Niestety bez zdjęcia, bo jak zupa była to aparat odmówił mi posłuszeństwa, a jak już był posłuszny to nie było zupy.


poniedziałek, 24 października 2011

Sernik Hiszpański wg. AH

W zeszłym roku, w jednej z darmowych gazetek ze sklepu Albert Heijn zobaczyłam przepis na taki właśnie sernik. Jako iż wtedy nie miałam jeszcze dostępu do polskiego, świeżego twarogu, pomyślałam że go wypróbuję. No i w końcu zrobiłam.... wczoraj ;)

Nie jest to nasz, puszysty, delikatny sernik, raczej zbity i troszkę jakby "żelowaty", raczej propozycja dla tych którzy nie mają dostępu na co dzień do naszych polskich produktów a uwielbiają serniki tak jak ja :)
Nie mam porównania do prawdziwego, hiszpańskiego sernika (o których z zachwytem opowiadała mi kiedyś koleżanka), ale mam nadzieję że są lepsze :)
Podsumowując: zrobiłam, spróbowałam ale wolę nasze Polskie serniki.

niedziela, 18 września 2011

Drożdzowe paszteciki

Ostatnio naszło mnie coś na drożdżowe zabawy ;) Ostatnio robiłam kluski na parze a wczoraj postanowiłam wypróbować drożdżowe paszteciki z mięsem. Wszyscy piszą o nich w okresie około bożonarodzeniowym ale w tym okresie robię tylko te rzeczy które wyjątkowo lubimy, więc nowe ewentualne propozycje na ten czas trzeba wypróbować w innym okresie.
Paszteciki robiłam z przepisu znalezionego na stronie Czas Dzieci.
Ciasto drożdżowe, a w sumie pamiętając co nieco z bardzo grubej i starej książki kucharskiej: drożdżowo-tłuszczowe, było całkiem inne niż do tej pory poznałam, troszkę wystraszyłam się że się tak lepi ale okazało się to przedwczesnym strachem, gdyż dalej pracowało się z nim bardzo dobrze.
W sumie są to takie bułeczki z domowym pasztetem w środku. Jak to bułeczki, są suche więc dobrze że pomyślałam o zrobieniu barszczu czerwonego do nich.
Barszcz był super :D Ale paszteciki nie przypadły nam do gustu, jednak nie ma to jak krokiet z kubkiem ciepłej, cudownie buraczkowej zupy :)

Nie ma zdjęcia, bo pomimo iż nie paszteciki nie przypadły nam do gustu to i tak szybko zniknęły :)


Z drożdżami jeszcze przygody nie zakończyłam :) W najbliższym czasie mam ochotę sama zrobić to co w piątek próbowałam u Wietnamczyka na targu, czyli Bao-Pao. Ciekawe w sumie jak to po polsku się nazywa, bp. loempie które u niego kupuję okazało się że w Polsce nazywają się sajgonkami :)
Może w przyszłym tygodniu je zrobię... w tym mąż wyjechał na szkolenie to nie będzie miał kto próbować moich eksperymentów kulinarnych (dziecko niezbyt do tego chętne) ;)

sobota, 17 września 2011

Co by tu na usprawiedliwienie napisać?

Dawno mnie tu nie było... Mimo iż codziennie gotuję (no prawie), co jakiś czas piekę to jakoś nie ma czasu na robienie fotek tego co jemy. Czas to zmienić, gdyż tylko w ten sposób mam inspirację by przygotować coś innego, by posiłki które zjadamy nie były takie monotonne.
Jeśli tylko pozwoli mi na to moja najmłodsza pociecha (która zajmuje mnie przez całą dobę) to postaram się poprawić.
Za to moja starsza próbuje prowadzić blog i nawet zamieściła przepis na sałatkę z kuskusem, tyle że ona pisze po niderlandzku. Jeśli ktoś rozumie ten język to polecam, sałatka jest pyszna :)
http://doei-school.blogspot.com/2011/08/salate-uit-couscous.html

Smacznego :)

sobota, 16 października 2010

Corn chowder - czyli zupa na życzenie męża

Mojemu mężowi zamarzyła się zupa którą jadł w San Francisco, problem z tym był jednak taki że oryginalnie jest to zupa rybna.
Wikipedia podaje:
Chowder - zupa rybna lub z tzw. frutti di mare. Potrawa kuchni anglosaskiej, obecnie popularna na wschodnim wybrzeżu USA, Australii i Nowej Zelandii. Pierwotnie zupa gotowana była na żaglowcach.
Przygotowywana jest na bazie wywaru z łbów rybich oraz ości i boczku. Wywar zabielany jest zasmażką lub mlekiem, ewentualnie śmietaną. Do wywaru dodaje się kawałki ryb i/lub frutti di mare, które gotuje się ok 15 min
Lecz znalazł podobną wersję zupy na bazie bulionu gdzie nie jest to sprecyzowane więc mogłam sobie pozwolić na użycie bulionu na bazie kurczaka. Zupa w zasadzie nie smakuje tak jak pierwowzór ale jest również bardzo smaczna i na pewno zagości w naszym menu na stałe.


poniedziałek, 4 października 2010

Zupa w półgodziny, czyli zupa serowa

Zupa serowa należy do takich dań które wystarczą za cały obiad i które razem z krojeniem i gotowaniem zajmą maksymalnie pół godziny, chyba że ktoś ma ochotę robić na bulionie który sam gotuje wtedy trzeba dodać czas na gotowanie bulionu.
Zupa bardzo sycąca, u nas zjadana z dodatkiem pieczywa, polecam :)


sobota, 19 czerwca 2010

Langosze

Nie wiem czy to danie węgierskie, czy słowackie jak podaje internet czy w końcu czeskie skąd zna to moja teściowa a ja od niej. Jest to na pewno potrawa bardzo sycąca ale i kaloryczna. Aczkolwiek ten smak... Ten smak powoduje że ciężko o tym myśleć.

Dzisiaj wypróbowałam coś nowego, langosze z nadzieniem. Troszkę sceptycznie do tego podeszłam gdyż wydawały mi się dziwne...w sumie ten majonez w środku mnie odstraszał, ale warto wypróbować, ja już chyba innych nie zrobię :)


niedziela, 16 maja 2010

Pancakes

Znowu wizyta najlepszej koleżanki mojej córeczki i znowu jakaś odmiana naleśników. Od dawna myślałam o wypróbowaniu przepisu na amerykańskie pancakes, gdyby zaplanowała to wcześniej to kupiłabym do tego jagody, maliny lub truskawki... Ale dziewczyny nie narzekały i zajadały te inne naleśniki z syropem klonowym.
Troszkę nie wiedzieliśmy jak je jeść, ani to zwinąć ani złożyć... dziewczyny nie miały ochoty jeść sztućcami więc na końcu wyglądały bardzo słodko :)
Najważniejsze że smakowało i na pewno nie raz wypróbujemy.
Przepis zaczerpnęłam z Moje wypieki


środa, 12 maja 2010

Sałatka ziemniaczana

Sałatka jak sałatka, napisze mi ktoś... Inny napisze że na zdjęciu widać jedną papkę to po co robić zdjęcie? A ja odpowiem że to niezupełnie taka tradycyjna sałatka jaką znamy, i że zdjęcie jest żeby było widać jaki smakowity sosik się robi z tego przepisu który chcę tu podać. Zapraszam :)
Przepis z ulotki ze sklepu (reklama serka Philadelphia)